Choć miniony tydzień nie obfitował w liczne publikacje makroekonomiczne, to zmienności na parach z funtem szterlingiem nie brakło. Silne ruchy w dół sprzed tygodnia zostały skorygowane pokaźnym wzrostem po słowach premier May, która umożliwiła parlamentowi głosowanie warunków Brexitu.
Choć formalnie czyn ten niewiele zmienia, reakcja na GBP pokazuje jak mało płynny jest to teraz rynek. Niemniej jednak z punktu widzenia AT wciąż minimum z zeszłego piątku nie zostało przełamane, stąd na ten moment jest to kluczowe wsparcie.
Polecamy: Inwestuj w akcje, surowce, indeksy, waluty. Odbierz 50€ gratis
W najbliższy wtorek poznamy dane inflacyjne z USA jak i UK (w środę również dane z rynku pracy UK). O ile w przypadku USA spodziewane jest większe odbicie wskaźnika CPI, o tyle w przypadku UK sytuacja jest wciąż niejasna. Pomimo silnej deprecjacji GBP, póki co presja inflacyjna nie pojawiła się.
Z drugiej strony jej pojawienie się mogłoby wesprzeć funta z racji tego, że ograniczyłoby to przestrzeń BoE do cięcia stóp procentowych. Z kolei w przypadku USD, to inflacja pozostaje łyżką dziegciu dla FED pod kątem podwyżki stóp, być może już w grudniu.
Jak widać na interwale H1 notowania są zamknięte w konsolidacji, jeśli rynek pozostanie w niej do końca tygodnia, wówczas to dane o inflacji mogą rozstrzygać, w którą stronę GBPUSD ostatecznie się skieruje.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Warto również dodać, że poziom 1,2330 jest wspierany ponadto przez zniesienie 23,6%, co dodatkowo może utrudniać zadanie bykom. Tak czy inaczej, większa korekta GBPUSD naszym zdaniem jest mało prawdopodobna na tym etapie negocjacji ws. Brexitu. Tym samym podejście w kierunku strefy podażowej może być wykorzystywane jako pomysł na zajęcie shorta.










