Do takiego wniosku można dojść patrząc na ostatnie wykresy przygotowane przez analityków duńskiego banku. Przedstawiają oni dwie, bardzo interesujące grafiki dotyczące przepływów finansowych oraz wpływu ceny ropy naftowej na euro jak i amerykańskiego dolara.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Pierwszy z nich pokazuje pozytywny trend dla euro w długoterminowych pływach na rachunku obrotów bieżących (CA) strefy euro i USA. Obecnie mamy dywergencję między spreadem bilansów CA a kursem EURUSD, która powinna faworyzować wzrosty EURUSD.
Z kolei prawy wykres uwypukla nam rosnącą rozbieżność między inwestycjami zagranicznymi w obydwu regionach. Wraz z początkiem 2014 roku obserwowaliśmy systematyczne wzrosty udziału aktywów zagranicznych w PKB strefy euro i dokładnie odwrotny kierunek w USA, co również daje fundament dla wzrostów EURUSD.

Teraz z kolei spójrzmy na dwa wykresu odnośnie cen ropy naftowej. Na lewym widzimy wpływ rewolucji łupkowej w USA na silnie spadających import netto surowca do tego kraju. W przypadku Europy mamy wciąż niemalże niezmienne poziomy.
Zobacz: Bezpłatne sygnały forex w XM. Sprawdź naszą skuteczność
To oczywiście w okresach wysokich cen ropy faworyzowałoby USA i tamtejszą gospodarkę, niemniej w obecnych czasach sytuacja wygląda zgoła inaczej. Jak bardzo niskie ceny surowca szkodzą amerykańskiemu terms of trade doskonale prezentuje prawy wykres (niebieska linia spread terms of trade dla USA i Europy). Widzimy wyraźnie, że wraz ze spadającą ceną ropy relatywny poziom terms of trade rośnie na korzyść starego kontynentu (plus dla euro).









