Notowania głównej pary walutowej, a przede wszystkim amerykańskiego dolara poddane były w ostatnim czasie wielkiej zmienności, która ostatecznie przerodziła się w słabość USD.
Praktycznie wszystko zaczęło się od bardzo słabych danych dotyczących produktywności w gospodarce „Jankesów”. Później dane nie były rewelacyjne, a w niektórych przypadkach po prostu słabe. Niemniej, w analogicznym czasie mieliśmy wiele wystąpień bankierów centralnych, którzy dzielili się swoimi spostrzeżeniami.
Polecamy: Inwestuj w akcje, surowce, indeksy, waluty. Odbierz 50€ gratis
Gro z nich wyraziła aprobatę za podwyżkami stóp w najbliższych miesiącach, nie wykluczając przy tym września. Kiedy dolarowe stawki ponownie zaczęły rosnąć, rynek FX nie reagował na te słowo, do czasu słów Dudley’a na początku minionego tygodnia.

Dudley stwierdził bowiem wprost, że rynek nie docenia szans wrześniowego ruchu, jednocześnie wciąż oczekując (Dudley) więcej niż 1 podwyżki w ciągu kolejnych kilkunastu miesięcy. Słowa te wsparły dolara. Kiedy wydawało się, że wszystko zaczyna zmierzać w słuszną stronę (koniec korekty „zielonego”), wówczas pojawiły się minutki FOMC, który pokazały duży dysonans między członkami Komitetu.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
To wbiło gwóźdź do trumny dolara, generując kolejną falę wyprzedaży. Niemniej z punktu widzenia rynku stopy ostatni rajd na EURUSD jest zdecydowanie przesadzony. Obecnie stawki FRA zdają się sugerować poziom poniżej 1,10.

Jak sprawa wygląda od strony technicznej? Na interwale dziennym para dotarła do krytycznej strefy podażowej, która wspierana jest ponadto przez linię trendową.
Prócz tego warto spojrzeć na interwał tygodniowy i 100-okresową średnią kroczącą. W ostatnich tygodniach to właśnie w tym rejonie kończyły się rajdy na EURUSD. Tym samym zejście i zamknięcie się świeczki tygodniowej poniżej 1,13 powinno zwiększyć prawdopodobieństwo spadków.












