Ostatnie dwa dni na rynku walutowym sprzyjały zdecydowanie amerykańskiemu dolarowi. Najpierw spadkom na rynku głównej pary walutowej pomógł we czwartek Mario Draghi, który zaprzeczył możliwość wygaszania programu ilościowego, nakierowanego na luzowanie polityki monetarnej.
Polecamy: Inwestuj w akcje, surowce, indeksy, waluty. Odbierz 50€ gratis
Kolejne godziny upłynęły po dyktando jego wypowiedzi. Swoje trzy grosze dorzucił w piątkowy wieczór również członek FED Williams, który powiedział, że „kilka podwyżek stóp w przyszłym roku może mieć sens”. Jego zdaniem gospodarka USA jest dobrze sytuowana na podwyżkę kosztu pieniądza. Wspomniał także, że nie istnieje żaden fundamentalny powód, dla którego FED nie mógłby osiągnąć konsensusu co do podwyżki, kiedy przyjdzie na nią odpowiedni czas. Dla Williamsa nie jest problemem również przestrzelenie celu inflacyjnego.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Paczka jastrzębich komentarzy pomogła dolarowi pomimo nieco słabszych danych makro z USA w tym tygodniu (produkcja przemysłowa, claimsy). Niemniej najważniejsza figura jaką była inflacja CPI wypadła korzystnie. Szeroki wskaźnik CPI wzrósł do 1,5% co wróży lepszy odczyt kluczowego PCE.
Od strony technicznej notowania EURUSD pod koniec tygodnia wskazały ewidentny kierunek na kolejne dni – spadkowy. Na interwale tygodniowym przełamaliśmy niezwykle ważne wsparcie w pobliżu 1,0950. Obecnie najbliższym celem dla niedźwiedzi wydaje się rejon 1,08. Niemniej w średnim okresie nie można wykluczyć spadku większego kalibru w okolicę 1,0550 a nawet 1,0460 (minimum w tym cyklu).
Głównym powodem, dla którego oczekuję takiego rozwoju sytuacji jest rozbieżność polityk monetarnych w okresie do grudnia, która powinna się rozszerzyć. FED przygotowuje rynek bowiem na grudniową podwyżkę stóp, zaś EBC najprawdopodobniej wydłuży program QE i być może „pomajstruje” nieco przy zasadach jego implementacji.












