Analitycy nordyckiego banku podkreślają, że wzrost gospodarczy w USA w drugim kwartale zaskoczył negatywnie, lecz dane z rynku pracy dla odróżnienia okazały się silne.
Zdaniem banku konsumpcja prywatna powinna być wspierana w nadchodzących miesiącach pomimo słabej sprzedaży detalicznej w lipcu. Z kolei europejskie dane były silniejsze niż Danske oczekiwał, biorąc pod uwagę Brexit, choć gwałtowne spowolnienie w UK prawdopodobnie wpłynie z opóźnieniem na strefę euro.
Polecamy: Inwestuj w akcje, surowce, indeksy, waluty. Odbierz 50€ gratis
Z kolei jeśli chodzi o politykę monetarną FED był ostatnio bardziej jastrzębi niż oczekiwano na lipcowym posiedzeniu. Yellen prawdopodobnie da więcej klarowności odnośnie jej zdanie w tej kwestii na dorocznym sympozjum w Jackson Hole 26 sierpnia.
Danske sądzi, że FED zaczeka jednak z podwyżką do pierwszej połowy 2017 roku. Rynek wycenia obecnie około 40% szans na jedną podwyżkę przed końcem 2016, co wydaje się sprawiedliwe. Tymczasem bank oczekuje, że EBC musi co najmniej rozszerzyć QE poza marzec 2017, z kolei cięcia stóp są mało prawdopodobne.
Bank podkreśla również, że rynek pozycjonuje się na spadki EURUSD, jednak pozycjonowanie to nie jest mocno „rozciągnięte”. To jako tako zwiększa wrażliwość pary na zmiany w rynkowych stopach.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Poza tym Danske wskazuje, iż jego obydwa modele sugerują poziom 1,20, jako fundamentalnie „uzasadniony”, co implikuje niedowartościowanie pary. Bank estymuje EURUSD na poziomie 1,12; 1,12; 1,14 i 1,18 odpowiednio do 1M, 3M, 6M oraz 12M.
Stratedzy sądzą, że ryzyka polityczne zarówno w strefie euro jak i USA będą ciążyły rynkom w kolejnych miesiącach. Jednakże, czynnik ten może być negatywny zarówno dla euro jak i dolara. Danske na koniec podkreśla, że szerokie zróżnicowanie rachunków obrotów bieżących strefy euro i USA jest pozytywnym, długoterminowym czynnikiem dla euro. Stąd EURUSD ma osiągnąć 1,20 przed spadkiem do parytetu.










