Stratedzy tokijskiego banku podkreślają, że notowania jena zeszłej nocy nieco osłabiły się, co było po części spowodowane wkroczeniem japońskich polityków z werbalnymi interwencjami po tym, jak USDJPY przełamać poziom 100.
Wiceminister spraw zagranicznych Asakawa powiedział, że rynek walutowy jest „ściśle” monitorowany z silnym poczuciem obawy w kwestii wystąpienia potencjalnych, spekulacyjnych ruchów.
Polecamy: Inwestuj w akcje, surowce, indeksy, waluty. Odbierz 50€ gratis
Zauważył również, że reakcje cenowe mogą być wyolbrzymione z powodu lata i związanego z nim ograniczeniem w handlu. Niemniej, jeśli zobaczymy ekstremalne ruchy na rynku FX, wówczas Japonia będzie musiała działać, utrzymując jednocześnie kontakt z innymi państwami grupy G7.
Zdaniem banku interwencje werbalne mogą tymczasowo pomóc ograniczyć siłę jena, lecz nie odwrócą silniejsze trendu. BTMU wciąż sądzi, że bezpośrednio interwencje są mało prawdopodobne w krótkim terminie, biorąc pod uwagę silny sprzeciw ze strony USA.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Bank wskazuje również, że nadchodzące wybory w USA mogą sprawić, że Japończycy będą jeszcze bardziej wrażliwi na interwencje, mając na uwadze skupienie się na protekcjonizmie. Ciężko również argumentować, że fundamenty uzasadniają interwencje.
Podczas gdy notowania jena są już sporo silniejsze bank uważa, iż JPY jest póki co tylko coraz bliżej „wartości sprawiedliwej” (daleko jeszcze ich zdaniem do przewartościowania), zaś zmienność w ostatnim czasie opadła.








