Analitycy grupy CIBC odwołują się do piątkowego raportu z rynku pracy Kanady, który był zgoła inny, aniżeli ten ze Stanów Zjednoczonych. Tamtejszy rynek pracy odnotował kolejny, wyraźny spadek zatrudnienia w lipcu.
Ogólny spadek zatrudnienia o 31 tys. był spowodowany wyłącznie przez spadek w pełnym wymiarze godzin, gdzie ilość zatrudnienia tąpnęła aż o 71 tys., choć powstało również przyzwoite 14 tys. miejsc pracy w sektorze prywatnym.
Polecamy: Inwestuj w akcje, surowce, indeksy, waluty. Odbierz 50€ gratis
Ponadto, zatrudnienie w administracji publicznej spadek o 24 tys., pozostawiając tenże sektor w relatywnie płaskim trendzie w ujęciu rocznym. Ogólnie jednak zatrudnienie wzrosło 0,4% r/r, figura ta zdaniem banku jest zgodna z spowolnieniem tempa wzrostu PKB.
Prócz tego stopa bezrobocia wzrosła do 6,9%. CIBC wskazuje, że wynik ten mógłby być gorszy, gdyby nie spadek w stopie partycypacji pracy.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Poza tym, otrzymaliśmy kiepskie dane handlowe, które pokazały największy w historii deficyt w bilansie rzędu 3,6 mld CAD. Choć ceny eksportowe pomogły w nominalnym wzroście eksportu, to spadły one w ujęciu realnym o 1,4%, wskazując na kiepski start dla PKB w czerwcu.
To wszystko podkreśla, że choć gospodarka USA i Kanady nie miały mocno różniących się pierwszych połówek roku (z wyjątkiem pożarów w prowincji Alberta w Kanadzie i związanych z tym konsekwencji), impet zaczyna faworyzować tę pierwszą jeśli chodzi o dalszą część roku. Zdaniem CIBC ma to być niedźwiedzi sygnał dla dolara kanadyjskiego.







