akademia baner pojedynczy wpis żółty

Choć kurz po ubiegłotygodniowym referendum powoli opada, to reperkusje będą z pewnością dotykać nas jeszcze przez bardzo długi czas. Pierwsze problemy nadeszły już wczoraj, o co dokładnie chodziło?

W godzinach popołudniowych mięliśmy spotkanie przywódców najważniejszych państw europejskich, gdzie palmę pierwszeństwa zdała się posiadać Angela Merkel.

Zobacz także: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start

Kanclerze Niemiec mówiła wyraźnie, że obecnie piłka leży po stronie Wielkiej Brytanii, a do czasu, kiedy oficjalne rozpoczęcie procesu wyjścia z UE nie będzie zainicjowane, nie mamy spodziewać się żadnych nieformalnych rozmów.

Zdaniem Merkel głos Brytyjczyków za opuszczeniem wspólnoty unijnej był bolesny i godny pożałowania. Na koniec swojego wystąpienia dodała, że gospodarka UE jest jedną z najsilniejszych na świecie (słowa te zdają się brzmieć wątpliwie).

UE ma obecnie zaproponować skupienie się na bezpieczeństwie, gospodarce i wzroście. Rozmowy na te tematy mają rozpocząć się już dzisiaj. Dlaczego zatem mamy swoisty impas?

Zobacz także: Globalna gospodarka może skorzystać ze zmian politycznych

Wcześniej bowiem głos zabierał ponownie David Cameron, który zapewniał, że do czasu wyboru nowego premiera nie ma co liczyć na „uruchomienie” artykułu 50″ traktatu Lizbońskiego.

Cameron nie krył również rozgoryczenia mówiąc, że gospodarka Wielkiej Brytanii będzie owiana niepewnością i będzie musiała przejść drogę dostosowania. Z drugiej strony wspomniał, iż UK jest dobrze sytuowana do walki z potencjalnymi wyzwaniami.

Przy końcu swojej wypowiedzi powiedział, że zarówno Bank Anglii, jak i ministerstwo skarbu nie zawahają się podejmować dalszych środków, jeśli okaże się to konieczne. Jego zdaniem wszystkie partie polityczne powinny być zaangażowane w rozmowy dot. wyjścia z UE.

Zobacz także: Monitor rynku surowcowego (28.06.2016)

Odchodzący premier dodał także, że dalsze relacje na linii Wielka Brytania – UE będą determinowane już przez nowego lidera (poznać go mamy na początku września). Ostatnie zdanie z jego ust brzmiało dość zaskakująco. Cameron rzekł, że po Brexicie Wielka Brytania chce najsilniejszych możliwych relacji gospodarczych z Europą.

Sytuacja w kolejnych dniach, tygodniach będzie z pewnością bardzo dynamiczna, więc i zmienność na rynkach powinna utrzymywać się na przyzwoitym poziomie. Przynajmniej do czasu poznania nazwiska nowego premiera UK (wrzesień) niepewność wciąż powinna grać pierwsze skrzypce. Z drugiej strony widać wyraźnie, że pozostające kraje wspólnoty nie są na tę chwilę zainteresowane jakimikolwiek dyskusjami z Brytyjczykami.

Wczoraj wypowiadał się również minister finansów Osborne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj