Maciej Żelazny – O niezależności, karate i Forexie I

Publikujemy dziś pierwszą część rozmowy z Panem Maciejem Żelaznym, autorem bloga harmonictraders.pl

Zacznijmy od samego początku. Każdy ma swoją historię i początki. Co sprawiło, że zaczął Pan inwestować na forex?

Maciej Żelazny: Moje początki wspominam z wielkim entuzjazmem. Wszystko zaczęło się tak naprawdę we Wiedniu. W mieście, które do dzisiaj wywołuje u mnie mały dreszczyk emocji, gdy tylko o nim wspominam. Jeździłem tam na wakacje do wujka, który był zawodowym inwestorem. Jego życie było inne od tego, z którym jako dziecko miałem styczność. Wstawał rano i zaczynał od prasy finansowej, następnie spokojne śniadanie i kawa. Był czas na rower, spacery, zakupy. W każdej wolnej chwili spoglądał na wykresy. Nie był to dla niego przymus, ale ogromna przyjemność. Nic nie musiał, po prostu chciał to robić. Już wtedy sporo mi o tym opowiadał, a ja słuchałem i pragnąłem żyć w ten sam sposób. Początkowo Wiedeń był dla mnie pięknym turystycznie miastem, ale później stał się symbolem narodzin mojej wielkiej pasji. Wszystko miało swój naturalny bieg. Pierwsze zaoszczędzone pieniądze zainwestowałem na naszej giełdzie. Z racji niewielkiego kapitału, kupowałem akcje głównie z koszyka małych i średnich spółek. W tym samym czasie coraz więcej słyszałem o rynku Forex i możliwościach z nim związanych. Gdy dołączyłem do Koła Naukowego Rynku Kapitałowego na mojej uczelni, siłą rzeczy musiałem dokładniej poznać ten rynek. W konkursie inwestycyjnym organizowanym przez jednego z brokerów zająłem 13 miejsce. Może nie jest to żaden spektakularny sukces, ale dla mojej przyszłości był to ogromny punkt zwrotny. Po studiach byłem zmuszony pójść do pracy. Pracowałem w systemie zmianowym, ale każdą wolną chwilę, łącznie z nocami, poświęcałem na handel. Wtedy decyzja była już ostateczna. To jest to co chciałbym robić w życiu.

Jak wyglądały Pana pierwsze transakcje?

Moje początki można podzielić na dwa etapy. Pierwszy etap to niewiedza, a drugi wiedza. W etapie niewiedzy zauważyłem pewne prawidłowości w działaniu kursu EUR/USD w godzinach funkcjonowania sesji azjatyckiej i codziennie, a raczej co noc wstawałem w okolicach godziny 2 w nocy i handlowałem . Skuteczność była bardzo duża, a mój rachunek mocno wzrastał. Niestety po kilku miesiącach system zaczął przynosić starty i rachunek zanotował duże obsunięcie kapitału. Po tym czasie zrezygnowałem z zauważania „prawidłowości” i zacząłem się uczyć. Korzystałem z wszelkich możliwych źródeł. Każdą zdobytą wiedzę konfrontowałem z sytuacją rynkową. Właściwie to prawie zawsze czytałem książki z włączoną na monitorze platformą transakcyjną. Wielokrotnie mawia się, iż książki są nic nie warte i skoro zawierają tak wartościową wiedzę, to dlaczego są tak tanie? Jestem całkowitym przeciwnikiem takiego myślenia. Zdobywanie wiedzy, poszukiwanie korelacji pomiędzy pojęciami i konfrontowanie tego z rzeczywistością potrafi wiele nauczyć i ukierunkować działania człowieka, które w efekcie zmierzają do celu. Jim Rohn powiedział: „Biedni mają duże telewizory, bogaci – duże biblioteki”. Wiedza sprawiła , że nie błądziłem bez celu po rynku. Zacząłem zauważać systematykę ruchów i powód tych zmian. Oprócz precyzyjnych transakcji technicznych handluję także na danych i dobrze pamiętam moje transakcje w trakcie wystąpień ówczesnego prezesa FED – Ben’a Bernanke. Ruchy były szybkie i zyskowne, a ja dzięki temu zyskiwałem zapas kapitału na handel w spokojnym okresie pomiędzy danymi makro.


Najbardziej bolesny moment albo nawet refleksja? Jaki był największy błąd, który Pan popełnił jako początkujący?

Nie uważam, żeby któraś z moich największych strat była błędem. Oczywiście popełniałem błędy, jednak myślę, że bez nich dojście do obecnego etapu oraz wiedzy nie byłoby możliwe. Natomiast najbardziej żałuję, że tak późno zacząłem dostrzegać, że to nie strategia jest kluczowym aspektem osiągania regularnych zysków. Wszystko tkwi w naszej psychice. Skupiałem się za bardzo na tym, aby zarabiać, mieć rację i udowadniać sobie, że naprawdę się na tym znam. Moment osiągnięcia pokory jest momentem, w którym wszystko się zmienia. Każda strata była dla mnie bolesna i wywoływała złe emocje. Tak właśnie trader blokuje możliwość pójścia dalej. Obecnie współpracuję z wieloma traderami i dostrzegam, że pewne elementy rozwoju każdy z nich przechodzi w podobny sposób. Przywiązują się oni do swoich pozycji i traktują je bardzo osobiście. Jednostkowe niepowodzenia są wyrazem wielkiej tragedii. Dodatkowym błędem jest to, iż w momencie siadania do platformy od razu widzą okazje transakcyjne i wydaje im się, że za moment rynek oddali się i nastąpi to bez nich. To wszystko to największy fałsz jaki ma miejsce w tej pracy. Rynek trzeba spokojnie obserwować, przywyknąć do niego i wgłębić się w jego systematykę funkcjonowania. Dopiero na wskutek tych obserwacji można podjąć działanie. Z kolei sukcesem jest uzyskanie zysku, który nie jest dziełem przypadku, ale potwierdzony został przez statystyczne ujęcie naszej strategii działania. Inwestorzy zazwyczaj osiągając stratę, starają się natychmiast ją odrobić i jak to się uda, osiągają wtedy spokój. Ten spokój jest jedynie pozorny ponieważ proces odrabiania jest istnym chaosem w ich strategii. Po pewnym czasie zrozumieją , że proces ich usamodzielniania na rynku stoi w miejscu ponieważ, aby sprawdzić swoje umiejętności, trzeba się trzymać strategii działania. Nie powinno się wprowadzać handlu opartego na emocjach i chęci odrobienia. On czasem może przynosić zyski, ale nigdy nie da uczucia posiadania na tyle dużych umiejętności, aby móc zacząć zarabiać. Zatem jako początkujący popełniłem dokładnie takie błędy. Dopiero pozbycie się chęci zarobienia dużych pieniędzy i skupienie się tylko i wyłącznie na technicznym i strategicznym podejściu do rynku pozwoliło mi zrobić krok do przodu. Krok, którego tak wielu inwestorów nie jest w stanie zrobić.

Zawsze na pewnym etapie przychodzi ten moment, gdy dorastamy. Podobnie jest z forexem. Kiedy, według Pana, handlowiec przestaje być żółtodziobem tylko staje się poważnym traderem?

Na to pytanie chciałbym odpowiedzieć nie tylko słownie, ale pokazując kilka przykładów. Profesjonalizm przychodzi w momencie, gdy zaczynamy widzieć coś, czego nie widzą pozostali. Jeśli ktoś handluje tylko na impulsach i myśli, że jest profesjonalnym traderem, to jest w ogromnym błędzie. Handel na rynku Forex można rozpatrywać w kategorii komfortu i dyskomfortu. Jeśli widzimy ruch, to jesteśmy w stanie ocenić, gdzie kurs idzie. To wydaje się być właściwą drogą, ale to tylko pozory skutecznego handlu. Zarządzanie ryzykiem i odpowiedni plan dla takiej transakcji to zupełnie inna sprawa. Zazwyczaj ryzyko dla takich pozycji jest dużo wyższe, a potencjalny zysk w odniesieniu do początkowego ryzyka niewielkie. Z kolei handel w miejscach newralgicznych wydaje się niesamowicie ryzykowny, ponieważ wtedy często jeszcze nie widać strony przeciwnej, ale tak właśnie wygląda handel na profesjonalnym rynku. Duże instytucje planują swój handel na określonych poziomach i odpowiednio targetują swoje pozycje. Z góry wiedzą ile minimum na takiej transakcji chcą zarobić, a i tak oprócz tego monitorują sytuację i ewentualnie znacznie wcześniej starają się zareagować. W mojej grupie tradingowej samodzielnie wyznaczamy istotne strefy wsparcia/oporu na bazie ceny i jej reakcji. Dodatkowo strefy te konfrontujemy z działaniami największych instytucji finansowych. Na poniższym screenie przedstawiłem przykładową aktywność dużych graczy:

mnvbn

Jest to wykres M30, pary walutowej GBP/USD. Widzimy dwa miejsca, w których swoje zlecenia z limitem miały duże banki. Morgan Stanley początkowo aktywował pozycję krótką po cenie 1.5260. Co to miejsce oznacza? W zasadzie jest to próba wybicia ważnej strefy oporu. Podczas samego wybicia nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy będzie ono udane. Dodatkowo z wyprzedzeniem widzimy, iż Morgan Stanley usytuował swoje zlecenie sprzedaży właśnie przy poziomie 1.5260. Myślę, że jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, ilu graczy próbowało handlować tutaj pozycje długie przy okazji wybicia. Wiedząc, iż mamy do czynienia z silną strefą oporu i dodatkowo duży gracz pozycjonuje się w stronę przeciwną, powinniśmy zaczekać. Zasadne wybicie nastąpiło kilka szczytów dalej. Tam zdecydowanie cena wyszła górą. Kolejne zamknięcia znajdują się już nad strefą oporu. Przy powrocie cena reaguje na strefie, ale już jako silna formacja odrzucenia od obszaru wsparcia. To zatrzymanie uruchamia falę popytu, która wybija nowy szczyt. Na załączonym wykresie oznaczyłem także jedną pozycję banku DANSKE, który postawił zlecenie BUY LIMIT i zostało ono aktywowane przy poziomie 1.5270. Widzimy, iż na reakcje również nie trzeba było długo czekać. Rynek po czasie wybił ten dołek i osiągnął nowe minimum, ale mimo wszystko momentum było mocno trafione. Spójrzmy teraz na kolejny przykład.

2

Jest to wykres pary walutowej EUR/USD na interwale M30. Tutaj nie dość, że mieliśmy ważne szczyty, które zatrzymywały próby ataku strony popytowej, a wcześniej popyt bronił tej strefy na wsparciu, to także swoje zlecenie postawił Morgan Stanley. Było to oczywiście zlecenie SELL LIMIT. O tym zleceniu wiedzieliśmy znowu z dużym wyprzedzeniem. Dwie formacje PinBar na szycie to nie był przypadek i to właśnie w tym miejscu prawdopodobieństwo spadków było znacznie wyższe od prawdopodobieństwa wybicia górą. Drugi ważny element, to stosunek zysku do ryzyka. Proszę zauważyć jak duży jest potencjalny zysk w stosunku do zabezpieczenia tej pozycji. To właśnie potencjał profesjonalnego handlu w istotnych strefach wsparcia/oporu. Kolejny przykład bazuje na sytuacji z 24.11.2015.

3

Widzimy, iż dwa banki UOB i CREDIT SUIISE na parze walutowej GBP/USD otworzyły dwie pozycje krótkie. Jedna była w nocy, ale druga wywołała sporą reakcję właśnie w rejonie 1.5130. Po tym momencie obszar ten skutecznie zatrzymywał cenę, która skutecznie spadła na kolejne minima cenowe. Od razu chciałbym zaznaczyć, że tego typu analiza nie służy naśladowaniu pozycji dużych graczy, ale jedynie obserwacji i korelowaniu ich podejścia z wyznaczonymi strefami wsparcia i oporu. Spójrzmy jeszcze na jeden z nowszych przykładów aktywności dużych graczy rynku:

4

To sytuacja z 7 grudnia. MORGAN STANLEY aktywował przy poziomie 1.08 zlecenie BUY LIMIT na EUR/USD. Miejsce to okazało się precyzyjnym obszarem zwrotnym. Jego ważność nie wynikała jedynie z samego faktu pozycjonowania się banku. Jest to także koniec korekty, która miała miejsce po silnych wzrostach w trakcie konferencji Europejskiego Banku Centralnego, z 3 grudnia. Oczywiście po ukończeniu korekty w okolicy 1.08 kurs dynamicznie zaczął kierować się na nowe ekstrema cenowe.
Zatem odpowiadając na pytanie, kiedy przychodzi moment, w którym z żółtodzioba stajemy się traderami, śmiało mogę powiedzieć, że właśnie w momencie, gdy wychodzimy ze strefy komfortu i zaczynamy handlować właśnie w newralgicznych obszarach. Może w nich dojść do zmiany układu sił i ten fakt można ocenić na bazie prawdopodobieństwa. Sam impuls cenowy świadczy o sytuacji nie do końca właściwej, która może okazać się zwyczajnie spóźniona.

Drugą część rozmowy znajdziesz tutaj.

Maciej Żelazny to aHarmonic Trading - Maciej Żelaznyutor książki „Harmonic Trading”. Wpadł on na bardzo prosty i wydawałoby się oczywisty pomysł: nie pokazywać od razu wszystkiego. Koresponduje to z tym, w jaki sposób odkrywa się wykresy w rzeczywistości. Siedząc przed ekranem nie widać jak rynek zareaguje za godzinę. Widać tylko jak reaguje w tej chwili, a to wpływa na proces decyzyjny inwestora. Dlatego wykresy w tej książce nie są szklaną kulą, a właściwie jej kolejnymi kwadrami. Autor wraz z kolejnymi krokami, które wyjaśnia, odsłania wykresy na podstawie których podejmuje określone działania.

Wydaje się, że taka nowinka nie zrobi dużej różnicy, jednak jest zupełnie inaczej. Takie podejście do problemu włącza myślenie i angażuje czytelnika w to, co jest zawarte na kolejnych stronach. Pozwala później samodzielnie dostrzec trendy, tendencje oraz najlepszy moment otwarcia pozycji. W jaki sposób optymalnie nią zarządzać i gdzie najlepiej realizować zyski. Duże znaczenie w tej książce ma też zarządzanie ryzykiem. Autor publikacji działa na co dzień na tych transakcjach, gdzie stosunek ryzyka do zysku jest spory. Według niego takie zachowanie jest wymagane do tego, by dobrze prosperować na rynku forex.

Książka dostępna w księgarni maklerska.pl

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO