Jarosław Szymeczko – coach, przedsiębiorca i specjalista od komunikacji. Szkoli z psychologii inwestowania. Sam mówi – Nad emocjami nie można zapanować. Trzeba pozwolić im na ujawnienie się i uważnie je obserwować, ale dalej robić swoje.
Studiował Pan anglistykę, komunikację w biznesie, PR i marketing. Szkolenie z psychologii inwestowania było Pańskim celem zawodowym?
Nie tylko moja ścieżka zawodowa, ale także życiowa, ocierały się o kontakt z drugim człowiekiem. Psychologią inwestowania zacząłem interesować się już w trakcie przygody z inwestowaniem w 2007 roku. Fascynowało mnie to, że prawdziwą barierą przed zarabianiem jestem ja sam, a nie mityczny Goldman Sachs, JP Morgan czy inni „oni”. Bardzo łatwo jest obwiniać rynek o niepowodzenia. Ciekawiło mnie, jakie mechanizmy sprawiają, że pojawiają się takie blokady i przekonania.
Dodatkowo od wielu lat zajmowałem się także medytacją. Obserwowanie emocji, jakie pojawiają się w trakcie inwestowania, było mi bardzo bliskie. To wszystko sprawiło, że psychologia inwestowania stała się dla mnie jeszcze bardziej fascynująca. W późniejszym etapie miałem przyjemność „podglądać” innych inwestorów, ponieważ pracowałem w domu maklerskim, w którym miałem kontakt z inwestorami z całego świata. Co ciekawe zauważyłem, że wszyscy mają takie same problemy – te same lęki i oczekiwania. To spostrzeżenie i fascynacja pchnęły mnie do poszukania formalnych szkoleń pozwalających na pracę z inwestorami. Takie szkolenie znalazłem dopiero w Londynie, w The Coaches Training Institute, gdzie uczęszczałem przez rok na intensywne treningi. Uczyłem się metod coachingowych, a następnie dostosowywałem je do pracy z inwestorami.
Czy angielskie podejście do szkoleń dla inwestorów różni się od polskiego?
Co-Active Training Institute to jedna z największych szkół dla coachów na świecie. Jej absolwenci reprezentują bardzo wysoki poziom. Miałem przyjemność pracować z trenerami z ponad 20-letnim doświadczeniem. Przy tym należy wiedzieć, że w CATI nie szkolą stricte coachów inwestorów. Metody są uniwersalne, opierają się w 100 proc. na człowieku, a nie tylko na jednym wycinku z jego życia, czyli np. inwestowaniu. Jest to istotne, ponieważ nie można wprowadzić skutecznych zmian, pracując na jednym elemencie. Człowiek jest całością i trzeba mieć to na uwadze.
Jak zapanować nad emocjami na rynku Forex?
To bardzo szeroki temat. Ciężko zawężyć go do kilku zdań. Napisano o tym niejedną książkę, na rynku jest dostępne mnóstwo szkoleń, każdy ma swoją teorię dotyczącą kontrolowania emocji. Jest to zagadnienie-pułapka. Tak naprawdę nie da się teoretyzować na temat emocji. One muszą się wydarzać podczas inwestowania. Nie można powiedzieć sobie: tym razem nie będę chciwy, tym razem się nie zestresuję. To tak jakby próbować nie myśleć o różowym słoniu w pokoju. Nad emocjami nie można zapanować. Trzeba pozwolić im na ujawnienie się i uważnie je obserwować, ale dalej robić swoje. Brzmi to nierealnie? W rzeczywistości to jest naturalny stan „flow”, który stanowi pierwotny mechanizm. Pojawia się, gdy tylko oduczymy się naszej chęci kontroli. Wtedy stajemy się rozluźnieni, przestajemy się bać. Tym samym panujemy nad emocjami, wcale ich nie kontrolując.
Co trzeba zrobić, aby zdyscyplinować umysł i ciało podczas tradingu?
Utrzymanie dyscypliny umysłu i ciała podczas tradingu jest istotne. Jednak ważniejsze jest to, co trzeba zrobić przed tradingiem. Próba ogarnięcia siebie i swoich emocji dopiero w trakcie inwestowania to działanie skazane na klęskę. Wpadamy w wir tradingu, rzucani z pozycji na pozycję, bez konkretnego planu działania. Dlatego tak istotne jest mentalne i fizyczne przygotowanie siebie jeszcze przed włączeniem komputera i chwyceniem myszki w rękę. Przygotowanie do następnej sesji inwestowania rozpoczyna się tak naprawdę już z zakończeniem poprzedniej. Podsumowujemy to, jak wyglądał nasz dzień, gdzie popełniliśmy błędy, z czego możemy być zadowoleni, czego się nauczyliśmy, robimy notatki w dzienniku tradera… Następny dzień warto zacząć zgodnie z wcześniej zaplanowanym harmonogramem, co buduje dyscyplinę.
Klientom zawsze doradzam, żeby zostawili sobie trochę czasu na rozruszanie ciała, np. gimnastykę czy bieganie. To pobudza mózg i niweluje senność umysłu. Polecam także chwilę wyciszenia. Dosłownie 10 minut, które uspokoją nas, zorientują na cel oraz – co jest bardzo istotne – pozwolą spojrzeć na trading w szerszej perspektywie czasowej. Dopiero po takim przygotowaniu można zasiąść do biurka, ale jeszcze nie odpalając komputera. To dobry moment na przejrzenie notatek z poprzedniego dnia oraz przypomnienie sobie zasad, jakich powinniśmy się trzymać. Następnie można odpalić komputer i zająć się analizą typowo tradingową, zgodną z naszą strategią. Podsumowując, to w jakim stopniu jesteśmy w stanie utrzymać zdyscyplinowany umysł i ciało podczas tradingu, jest wypadkową całego dnia i wewnętrznej integralności, ponieważ nie inwestujemy jedynie głową, a całym sobą.
Czy każdy może pokonać psychologiczne bariery w inwestowaniu? Są ludzie, którzy kompletnie nie nadają się do tradingu?
Trading nie jest dla każdego i trzeba o tym pamiętać. Z jednej strony mam doświadczenie w pracy z traderami, którzy mają wszelkie predyspozycje do tego, żeby zarabiać. Z drugiej zaś są tacy, którzy kompletnie się do tego nie nadają i są z góry skazani na porażkę. Nie świadczy to o nich źle. Po prostu nie są stworzeni do tego typu pracy. Tak samo jak nie każdy może być saperem czy żołnierzem. W takich sytuacjach zawsze zdecydowanie odradzam przygodę z inwestowaniem, ponieważ zwykle kończy się dużymi stratami finansowymi.
Jakie błędy najczęściej popełniają początkujący inwestorzy?
Brak akceptacji straty. Utrzymywanie stratnej pozycji, nawet gdy widać, że nic dobrego już nie przyniesie. Inwestowanie jako zemsta za to, co rynek „zabrał” wcześniej. Zapominanie o własnej strategii i zasadach. Wszystkie błędy tego typu są do wyprostowania – wymagają jedynie cierpliwości.
Trudniej szkolić początkujących czy profesjonalnych inwestorów?
To dwie zupełnie różne grupy. Inwestorzy profesjonalni często zgłaszają się do mnie, bo potrzebują doszlifowania swoich umiejętności. W pewnym momencie zauważają, że chociaż ich strategia działa, to i tak popełniają błędy powodowane przez emocje. Do tego dochodzi kwestia zarabiania pieniędzy – to zupełnie inny rozdział. Jak wynika z mojej rozmowy z Zenonem Komarem, trader przeżywa zwykle dwa załamania. Pierwsze, kiedy traci duże pieniądze. Drugie w momencie, w którym zaczyna zarabiać. Co znamienne, drugie załamanie jest o wiele trudniejsze do przejścia, bo pojawiają się pytania: co dalej, po co to robiłem?
Natomiast początkujący inwestorzy często potrzebują wsparcia w wypracowaniu dyscypliny i cierpliwości. Jeszcze nie zarabiają, ale już bardzo by chcieli. Czasami wydaje im się, że to właśnie oni szybko znajdą się w tej mitycznej grupie 5 proc. zarabiających, ponieważ odnoszą sukcesy w innych dziedzinach życia. Największym wyzwaniem na początku jest na pewno chęć szybkich zarobków, co dodatkowo podsycają brokerzy, chwaląc się tysięcznymi stopami zwrotów klientów w skali miesiąca.
Jaką formę przyjmują Pańskie szkolenia? Online, stacjonarną?
Ze względu na to, że mam klientów nie tylko z Polski, preferuję sesje online. Wbrew pozorom nie raz sprawdzają się lepiej niż spotkania na żywo, ponieważ pozwalają na pracę w znanych klientowi warunkach, przed własnym komputerem. Trzeba także rozróżnić coaching indywidualny i grupowy. Grupowe szkolenie najczęściej prowadzę już w trakcie cyklicznych spotkań weekendowych, ponieważ wewnętrzna dynamika grupy pozwala na szybszą naukę i wymianę doświadczeń.
Pańskie szkolenia są kierowane do większej grupy, mniejszej czy odbywają się “w cztery oczy”?
Jeśli chodzi o coaching indywidualny, to wierzę, że jest to najskuteczniejsza metoda pracy nad zdolnościami inwestycyjnymi. Z jednego prostego względu – nie spotykamy się na „turboweekendowe szkolenie”, po którym wychodzimy nakręceni, myśląc, że wszystko już potrafimy. Praca nad emocjami i dyscypliną to żmudny proces. Dodatkowo nie ma jednej recepty dla każdego. Bywa, że niezbędna jest praca 1:1, kiedy trafia się w potrzeby i problemy inwestora. Taki proces trwa przeważnie 4-6 miesięcy. Spotykamy się co 1-2 tygodnie i intensywnie pracujemy nad problemami klienta, a każda sesja kończy się pracą domową. Wszystko to w celu wyrobienia w sobie nowych nawyków i zerwania ze starymi. Jako społeczeństwo jesteśmy przygotowani do łatwych i szybkich rozwiązań: łykamy tabletkę na ból głowy i przestaje boleć. Czasami jednak warto poszukać przyczyn tego bólu.
Inwestował Pan na rynku walut?
Tak, mam na swoim koncie zarówno smak zysku, jak i porażki. Stąd też wiem, jakie wyzwania stoją przed inwestorami rynku Forex. Zarówno tymi mniej doświadczonymi, jak i profesjonalnymi.





