Wyprzedaż brytyjskiego funta trwa w najlepsze. Po tym, jak w weekend mer Londynu zakomunikował, że nie zmienił zdania co do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, poniedziałkowe otwarcie przyniosło potężną lukę na parach z GBP. Jak się później okazało, z czasem było tylko gorzej.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
GBPUSD stracił do tej pory ponad 300 pipsów, podczas gdy EURGBP poszybował w górę o ponad 120 pipsów wychodząc na najwyższy pułap od grudnia 2014 roku. Do tego nakładają się niekorzystne oczekiwania odnośnie polityki pieniężnej w UK.
Zobacz: Rudy żelaza odbijają. Jak daleko może rosnąć AUD?
Obecnie rynkowe oczekiwania wskazują na brak jakiejkolwiek podwyżki aż do 2018 roku! Biorąc pod uwagę stan brytyjskiej gospodarki wydaje się, że owe oczekiwania są nieco nad wyraz. Ponadto brzemię Brexitu może ciążyć funtowi aż do końcówki czerwca, kiedy to zaplanowane jest referendum w tej sprawie. Z kolei dość zbalansowane odczucia mieszkańców sugerują, że GBP może być wrażliwy na publikację wyników jakichkolwiek badań sondażowych. Tak więc wchodzenie obecnie „w ciemno” w longi na funcie jest nieco ryzykowne, pomimo ogromnej luki na rynku stopy.

Na chwilę obecną widać, że rynkowe stopy procentowe sugerują kurs pary w rejonie 0,73, co jest ogromną luką w porównaniu do tego, co obserwujemy obecnie na rynku spot. Niemniej z drugiej strony należy wskazać, że w poprzednim tygodniach to spread „nadganiał” kurs pary walutowej (poprzez spadki stóp dla funta), a nie odwrotnie. Tym samym obecnie możemy mieć do czynienia z podobnym scenariuszem. Technicznie wiele będzie zależało od zamknięcia się świecy w tym tygodniu. Szczegółowa analiza EURGBP już wkrótce.









