akademia baner pojedynczy wpis żółty

Podczas sesji azjatyckiej rynek żyje praktycznie tylko jednym wydarzeniem – potężną deprecjacją GBP. Na rynku mówi się o tzw. „fat finger” (omyłkowe lub celowe wypuszczenie na rynek dużego zlecenia sprzedaży z jednego z dealing roomów), mówi się też, że poniżej pewnego poziomu po prostu nie było już kupujących, w efekcie czego notowania GBP zanurkowały o kilkaset pipsów.

Na GBPUSD zniżkowaliśmy w pobliże 1,18 zaś na EURGBP blisko 0,93. Choć ruch ten może być skorygowany, to takie zachowania się waluty nie powinny przyciągać kupujących. Jest to oznaka, że ryzyko dalszego spadku w dalszym ciągu istnieje.

W następnych godzinach rynek doszukiwał się powodu takiego ruchu w słowach prezydenta Francji Hollande’a, który powiedział, że UK musi spotkać „twardy Brexit”. Do tego znikoma płynność w godzinach nocnych na GBP oraz payrollsy w perspektywie nie pomagały znaleźć strony popytowej.

Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start

Poza tym wypowiadał się prezes Kuroda, który zapowiedział, że wyjaśni grupie G10 silne zobowiązanie BoJ do otrzymania skrajnie luźnej polityki monetarnej. Nie sądzi również, że BoJ i jego polityka osiągnęła już swoje ograniczenia. Z kolei Honda – doradca premiera Abe – zapowiedział, że chce dalszego luzowania polityki przez BoJ w przyszłym miesiącu, a także wsparcia fiskalnego.

Z Nowej Zelandii otrzymaliśmy dane o wynagrodzeniach za drugi kwartał, które wzrosły najmocniej od czerwca 2007. Mediana tygodniowych zarobków wyniosła 5% r/r. Z kolei z Australii opublikowano indeks budowlany PMI, który we wrześniu wyniósł 51,4 wobec 46,6 poprzednio.

q

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj