Bez wątpienia kluczowymi figurami publikowanymi podczas sesji azjatyckiej były ten z Nowej Zelandii, dotyczące rynku pracy. Dane były bardzo dobre, zmiana zatrudnienia wyniosła aż 2,4% k/k wobec oczekiwań 0,6% k/k. Stopa bezrobocia spadła do 5,1% z 5,7%, podczas gdy prognoza wskazywała na spadek do 5,3%. Na dodatek stopa partycypacji pracy wzrosła z 69% do 69,7% – wszystkie dane za drygi kwartał. Tym samym dane były rewelacyjny. Niemniej na uwagę zasługuje to, że zmianie uległa metodologia tworzenia raportu, stąd wielu uważa, iż figury z Q2 nieco przereagowały. Inwestorzy zdają się być podobnego zdania, gdyż nie ruszyli do szału zakupów NZD.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Agencja ratingowa Moody’s potwierdziła rating Australii na poziomie AAA, utrzymując jednocześnie stabilną perspektywę. Wśród czynników podtrzymujących taką decyzję było przekonanie agencji, iż tamtejsza gospodarka pokazała odporność ekonomiczną, która ma zamortyzować niepewne środowisko globalne. Ponadto Moody’s zwrócił uwagę na silne wskaźniki fiskalne w porównaniu do innych, utrzymujących taką ocenę ratingową. Z Australii otrzymaliśmy również miarę pokazującą indeks płacowy, który wzrósł w Q2 0,5% k/k, co było zgodne z konsensusem.
W nocy wypowiadał się również Asakawa z japońskiego MF, który stwierdził, iż będą podejmowane interwencje, jeśli ruchy na rynku FX będą nadmierne. Ponadto otrzymaliśmy stare komentarze o ciągłym monitorowaniu rynku i byciu w stałym kontakcie z innymi państwami z grupy G7. Z kolei BTMU twierdzi, że japońskie MF będzie niechętne do interwencji z racji opozycji ze strony USA, zwłaszcza przed okresem prezydenckich wyborów. Zaś Nordea uważa, że nie ma znaczącego ryzyka interwencji przed poziomem 95 na USDJPY.









