Notowania walut skandynawskich w ostatnim czasie nie radziły sobie najlepiej. Korona norweska traciła w dużej mierze przez spadające od kilku tygodniu ceny ropy naftowej, niemniej wręcz brutalna deprecjacja korony szwedzkiej może budzić pewne wątpliwości.
Oczywiście należy pamiętać, że SEK ma ujemną stopę procentową, więc w dłuższym horyzoncie czasowym pieniądz nie powinien płynąć do Szwecji, przynajmniej do czasu, gdyż podwyżka przez Riksbank będzie wyraźnie zasygnalizowana. Jednakże w strefie euro mamy podobną sytuację, a relatywny spread stóp nie jest znaczący.
Polecamy: Inwestuj w akcje, surowce, indeksy, waluty. Odbierz 50€ gratis
Tym samym wydaje się, że trwająca od kilku tygodni wyprzedaż SEK względem EUR nie ma mocnych podstaw fundamentalnych. Dodatkowo od strony technicznej zbliżamy się do ważnym oporów, zaś oscylator RSI wskazuje praktycznie poziom wykupienia.
W piątek poznaliśmy co prawda nieco słabszy od oczekiwań wzrost PKB (Szwecji), to jednak wciąż trzeba zauważyć, że tempo roczne powyżej 3% robi wrażenie i nie ma tutaj mowy o rozczarowaniu. Pokazuje to również, że w przeciwieństwie do strefy euro, tutaj luzowanie ilościowe oddziałuje na wzrost bardzo skutecznie.

Analiza techniczna również powoli zaczyna kusić do zawierania pozycji krótkich. Na interwale tygodniowym zbliżamy się do kluczowej strefy podażowej na 9,6240, której nie udało się pokonać już wielokrotnie. Tym samym presja podażowa powinna narastać.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Niemniej do wejścia w pozycję potrzebny byłby sygnał podażowy, chociażby na interwale dziennym lub ten spadek na piątkowej sesji w rejon lokalnej strefy popytowej na 9,53, co pozwoliłoby na wyrysowanie górnego cienia świecy. Celem, do jakiego mogą dążyć niedźwiedzie powinien być co najmniej poziom 9,3750.










