Rynki azjatyckie ze stoickim spokojem przyjęły wczorajszą decyzję FED, z kolei dolar zyskał świeżego paliwa do dalszej aprecjacji, zwłaszcza w stosunku do euro, funta i franka szwajcarskiego. To oczywiście efekt wczorajszego komunikatu, jak i konferencji prasowej, które nie były tak bardzo gołębie, jak oczekiwano. Podczas sesji azjatyckiej poznaliśmy odczyt PKB z Nowej Zelandii w ujęciu rocznym wyniósł 2,3%, z kolei kwartalnie odnotował wzrost do 0,9%. Dane te jednak w żaden sposób nie pomogły NZD, który traci na wzgląd podwyżki stóp.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Z kolei z Japonii opublikowana została paczka, niezwykle słabych danych handlowych. Właściwie jedynym plusem wydaje się tutaj saldo bilansu handlowego, po ostatnim pokaźnym spadku obecnie jest bliskie zeru. Niemniej, zarówno eksport jak i import solidnie tąpnęły, spadając odpowiednio o ponad -3% i -10%. To pokazuje, że popyt wewnętrzny w dalszym ciągu pozostaje w kiepskiej kondycji.






