Bardzo spokojna końcówka tygodnia na rynkach azjatyckich, gdzie pod nieobecność Chin rynki ewidentnie zrobił sobie szybszy weekend.
Z danych jakiej poznaliśmy były to jedynie sprzedaż za pomocą kart kredytowych z Nowej Zelandii, która w maju spadła -0,3% wobec +0,9% w miesiącu poprzednim. Z kolei w ujęciu rocznym odnotowano wzrost o 3,3% wobec ostatniej wartości równej 7,8%. Dane nie są oczywiście czynnikiem do jakiegokolwiek ruchu na rynku NZD. Niemniej jednak kiepsko rokują, jeśli chodzi i popyt wewnętrzny, co może ostatecznie pobudzić obawy RBNZ. Dane o PKB w przyszłym tygodniu.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Z Japonii zaś poznaliśmy inflację PPI, który w ujęciu rocznym nie zmieniła się i pozostałą na poziomie -4,2% w maju. W ujęciu miesięcznym jednak odnotowaliśmy wzrost 0,2% przy ostatniej wartości -0,3%. Wypowiadał się również minister gospodarki Ishihara, który wskazywał, że nie ma planów do zmiany oceny gospodarczej po słabych danych odnośnie do zamówień na maszyny, jakie poznaliśmy wczoraj. Wspomniał również, że Japonia pilnie śledzi kwestię Brexitu, którego materializacja uderzyłaby w japońskie firmy kooperujące z UK.
O poranku najmocniejsze waluty safe haven jak JPY i CHFm zyskuje również EUR. Wyraźny odwrót kontynuowany jest od rynku AUD, silne wzrosty po decyzji RBNZ koryguje również NZD, co zdaje się zgodne z naszymi oczekiwaniami.











