Sesja na dalkim wschodzie upływa we względnie pozytywnych nastrojach jeśli chodzi o rynek akcji. Z kolei rynek walutowym wciąż wydaje się być pod wpływem wczorajszego wystąpienia szefowej FED Janet Yellen. Stwierdzenie przez nią wygłoszone należały zdecydowanie do tych gołębich, co nieco rozczarowało rynki powodując wyprzedaż dolara. W podobnym czasie wypowiadał się także członek FOMC Kaplan mówiąc, że niekoniecznie presje płacowe przekładają się na presje cenowe. Powiedział również, że koncepcja krzywej Philipsa wciąż jest użyteczna, lecz wymaga przystosowania do obecnej sytuacji na świecie.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Poza tym jeszcze przed północą opublikowano bardzo dobre dane w kwestii pozwoleń na budowę domów z Nowej Zelandii. Wskaźnik ten skoczył o 10,8% w ujęciu miesięczny i o zdumiewające 35% w ujęciu rocznym. Jest to najlepsza wartość od lutego 2004 roku. Niemniej jednak o poranku NZD jest notowany dość mieszanie, korygując wczorajszy silny ruch wzrostowy po wystąpieniu Yellen. Poza tym z Australii poznaliśmy indeks zaufania konsumentów ANZ, który nieznacznie spadł. Dodatkowo ciekawe stwierdzenie wysunęli dzisiaj stratedzy CBA mówiąc, że rosnący kurs AUD nie pobudzi RBA do działania tj. cięcia stóp. Głównymi powodami ma być zadowalający wzrost w roku ubiegłym oraz wycofywanie się RBA od prognoz wskazujących na rosnącą stopę bezrobocia.
W Chinach PBoC ustalił kurs referencyjny USDCNY na poziomie 6,4841 wobec 6,5060 wczoraj. Bank dodał również 60 mld CNY płynności na rynek międzybankowy. Z kolei w tym tygodniu wygasną operację o kwocie 380 mld CNY. Także z Chin poznaliśmy indeks zaufania konsumentów Westpac, który odnotował pokaźny wzrost o 6,1% do 118,1. Jest to najwyższa wartość od września zeszłego roku. Poza tym poznaliśmy kiepski odczyt produkcji przemysłowe z Japonii, która skurczyła się w lutym o -6,2%. Z drugiej strony konsensus zakładał spadek o -6%, stąd większej reakcji na jenie nie obserwowaliśmy.











