Sesja azjatycka upłynęła po dyktando coraz silniejszego japońskiego jena, który zyskuje wraz ze wzrostem niepewności w obliczu wczorajszej wyprzedaży akcji związanych z sektorem bankowym zarówno w Europie jak i USA. W nocy do głosu doszedł Akawa, „japoński dyplomata walutowy”, który powiedział, że władze śledzą pilnie dzienne ruchy na rynku FX pod kątem nadmiernej zmienności. Notowania USDJPY przełamały dzisiaj wsparcie na 115, który to poziom uważany jest za broniony przez BoJ.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Z kolei zdaniem japońskiego ministra gospodarki za aprecjację jena odpowiedzialne są zewnętrzne czynniki. Ponadto wyraził on nadzieje, rozmowy dotyczące płac wpłyną na wzrost płac realnych. W kwestii JPY zauważył, że jen wciąż jest kupowany głównie z powodu przepływów „safe haven”. Wydaje się również popierać ostatni ruch BoJ mówiąc, że ujemne stopy pokazują determinację władz monetarnych w osiągnięciu celu inflacyjnego.
Dość ciekawe zdanie wypowiedział również nowozelandzki minister finansów. Jego zdaniem nie ma powodów, dla których należałoby zmieniać zasady współpracy z RBNZ, pomimo wciąż braku wymaganego poziomu inflacji. Słowa te spuszczają nieco ciśnienie z RBNZ, która ostatnio wystosowało mocno gołębi komunikat. W nocy poznaliśmy również indeksy zaufania i warunków w biznesie NAB z Australii, które okazały się gorsze od konsensusów. Na rynku widać zdecydowany sentyment na bezpieczne aktywa w przeciwieństwie do walut surowcowych.











