Niewątpliwie publikacją sesji azjatyckiej był odczyt chińskiego PKB za 4 kwartał, który nieco rozczarował. W ujęciu rocznym co prawda odczyt na poziomie 6,8% był zgodny z konsensusem, jednakże ujęcie kwartalne pokazało spadek tempa wzrostu do 1,6% z 1,8%. Poza tym wzrost za cały rok 2015 wyniósł 6,8%, co jest najsłabszym wynikiem od 1990 roku. Dodatkowo opublikowano dane odnośnie produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, w obydwu przypadkach odczyty nie te nie zdołały pokonać rynkowych konsensusów.
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Chwilę po publikacji PKB z Chin Bloomberg wydał krótką notkę wskazując, że „wartości ta rozczarowało analityków, sugerując potrzebę większego stymulusu, by zrekompensować najwolniejsze tempo ekspansji gospodarczej w tym milenium”. Ciekawe stwierdzenia z kolei padły ze strony Narodowego Biura Statystycznego Chin. Prezes tejże organizacji powiedział, że dzisiejsze dane są wiarygodne i dokładne. NBS ma dobre narzędzia by weryfikować dane, a sam odczyt oparty jest na solidnych danych makro.
Rynek walutowy nad wyraz dobrze przyjął chińskie publikacje. Dolar australijski jest jedną z najmocniejszych walut poranka, łącznie z CAD, który zyska na odbiciu cen ropy ponownie w kierunku 30$. Najsłabszy zdecydowanie japoński jen i frank, tym samym Chiny tym razem (dla odmiany) zachęciły inwestorów do kupowania bardziej ryzykownych aktywów.










