Ubiegły tydzień upłynął pod dyktando turbulencji na rynku międzybankowym w Hong Kongu, gdzie notowania juana offshore (CNH) najpierw silnie zyskiwały, by ostatniego dnia oddać nieco swoich zysków.
Wszystko toczyło się o kolejną falę spekulantów, którzy usilnie starają się osłabiać juana offshore, pompując potężne środki w kupno forwardów USDCNH. Aby to zrobić, najpierw muszą kupić CNH na lokalnym rynku, a jego koszt w ostatnich dniach poszybował na rekordowe poziomy.
Polecamy: Inwestuj w akcje, surowce, indeksy, waluty. Odbierz 50€ gratis
Niemniej co jest jeszcze bardziej znamienne otrzymaliśmy w sobotę. Chińczycy opublikowali swoje dane o zagranicznych rezerwach walutowych (denominowane w USD), które po raz kolejny osiągnęły swoje minima.

Co nam mówi powyższy wykres? Pokrótce pokazuje on bezskuteczność chińskich władz monetarnych we wspieraniu swojej waluty. Pomimo coraz niższych poziomów rezerw walutowych notowania USDCNY pną się na coraz wyższe poziomy (dewaluacja juana onshore).
Zobacz: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start
Wskazuje to, że ilość spekulantów (ale i również siła dolara sama w sobie) jest na tyle pokaźna, by dalej osłabiać chińską walutę. Od 2014 roku Chińczycy wydali już blisko 1 bilion dolarów na obronę i powstrzymanie lub przynajmniej zahamowanie tempa dewaluacji juana. Niemniej nie należy oczekiwać, że trend ten się zmieni. Ten rok powinniśmy kończyć z kursem USDCNY (USDCNH również) zdecydowanie powyżej 7,00.










